Znowu moja szanowna osoba zawaliła całą sprawę. Dlaczego ludzie często nie są świadomi własnych błędów? Grunt to się do nich przyznać nawet wtedy kiedy jest się nieświadomym tego, że robiło się źle. Często w ten sposób ranimy bliskich. Przecież my, szare osobniki świata nie chcemy źle. Przecież w znacznej ilości pragniemy szczęścia swojego a także ważnych dla nas osób. W takim razie co nami kieruje i sprowadza nas na tą złą drogę? Tego nie wiem. Charakter? No bo jeżeli robimy coś, co wydaje się dla nas naturalne a dla innych nie to musi być to charakter. Nie mówię tu o jakiś skrajnych przypadkach bo jest ich wiele. Chodzi mi chociażby o styl rozmowy. Dla jednych może być to zwykła, koleżeńska pogawędka a dla innych flirt, podryw, nadzieja na związek. Każdy jest inny i każdy ma inny punk widzenia. To odróżnia każdego z nas od populacji całego świata jednocześnie wywołując wiele konfliktów międzyludzkich. W takim razie co powinniśmy zrobić by ilość nieporozumień była mniejsza? Zacząć żyć na zasadach innych czy aby inni zaczęli żyć na Twoich zasadach? A może być sobą? Ale.. Jeżeli zostaniemy sobą ilość konfliktów się nie zmieni. Także jesteśmy w punkcie wyjścia. I co teraz? Chcemy zmieniać świat na lepsze a tak naprawdę nie wiemy od czego zacząć. Ważne jest postawienie sobie priorytetów i dążenie do wyznaczonych sobie celów a także zrobienie takiej osobistej, wewnętrznej tabelki z podziałem "co wolno a co nie". Tak, od tego zacznę. Za późno? Tak wiem, ale lepiej późno niż wcale. Nutka optymizmu zagościła w mojej głowie i mam nadzieje że będzie coraz lepiej. Nauczmy się wybaczać i zacząć ufać na nowo a świat stanie się przyjemniejszy i mniej obcy dla nas. Bo można zrobić rzeczy 100x gorsze. Zawsze trzeba sobie tak tłumaczyć sprawę.
A teraz Kochanie, przepraszam Cię z całego serduszka i mam nadzieje że będziesz kochać mnie mimo wszystko !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz